Jakie skojarzenia rodzą się w Twojej głowie, gdy słyszysz słowo PARTIA? Prawdopodobnie nie są to dobre skojarzenia. Polityka powinna być w pierwszym rzędzie służbą narodowi – obywatelom, a nie partiom. Jest pewne rozwiązanie, które sprzyja takiemu twierdzeniu. Są to Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, które nie są oczywiście idealne, ale lepsze niż partiokracja. 

JOW – o co chodzi?

fot. źródło: http://jow.pl/

fot. źródło: http://jow.pl/

Na czym polega ta różnica? Na tym, że przy obecnym systemie, a więc systemie proporcjonalnym tak naprawdę o tym, kto wchodzi do Sejmu decyduje prezes partii. Doświadczenie i psychologia pokazuje, że ludzie najczęściej głosują na osoby umieszczone na pierwszej pozycji na liście partyjnej. De facto o wyborze posła w danym okręgu decyduje kierownictwo partii. Są oczywiście wyjątki, aczkolwiek niezwykle rzadkie i potwierdzające tę regułę.

JOW to przede wszystkim proste zasady gry, czyli do Sejmu wchodzi kandydat, który uzyskuje największą liczbę głosów w danym okręgu. Ważne, aby okręgi nie były zbyt duże, ponieważ wówczas możliwość prowadzenia kampanii na małym obszarze zwiększa szanse zwykłych obywateli, którzy nie dysponują dużymi pieniędzmi, ale o tym więcej niżej.

W tym przypadku nie wygrywają de facto partie, ale zwykli ludzie. Dlatego ważne jest, aby możliwość skorzystania z biernego prawa wyborczego, a więc kryteria kandydowania nie były wygórowane. Ruch JOW proponuje tu zbiórkę 10 podpisów obywateli popierających kandydata i wpłatę kaucji, która zwracana jest w przypadku, gdy kandydat uzyska 5% ważnych głosów w swoim okręgu. W JOWach bardziej o wyborze posła decydują dokonania człowieka mieszkającego na danym terenie niż przynależność do partii i to jest lepsze.

Rozbijamy kontrargumenty

Czy nie będzie rozdrobnienia w Sejmie? Jak 460 posłów się dogada?

Praktyka JOW pokazuje, że tworzą się dwa główne bieguny, do których chcą przynależeć nowo wybrani kandydaci. Opisane zostało to przez Maurice’a Duvergera. 1 z 2 kluczowych grup politycznych może samodzielnie tworzyć rząd i ponosić odpowiedzialność przed wyborcami. Nie oznacza to, że po wyborach tworzą się wyłącznie 2 partie, ale prawdopodobnie więcej, tj. w brytyjskiej Izbie Gmin. Kształt nowego Parlamentu tworzy się naturalnie. Skoro wygrać może tylko 1 kandydat, to bardzo często zawiązywane są wewnątrz okręgu nieformalne koalicje, które chcą wystawić jednego, najlepszego kandydata. Później podobny mechanizm zachodzi na szczeblu międzyokręgowym i wreszcie ogólnopolskim. To co odróżnia te formacje tworzone wewnątrz poszczególnych okręgów to to, że mają one jednak charakter obywatelski, a nie partyjny.

Czy tylko bogaci będą wybierani?

To jeden z najczęściej podejmowanych zarzutów wobec JOW. Weźmy chociażby Ukrainę, w której zrezygnowano z JOWów ze względu na to, że posłami zostawali zamożni gangsterzy. Czy u nas skończy się to podobnie? Czy tylko bogaci, lokalni baronowie będą wybierani w małym okręgach na posłów? Rozwiązanie jest prostsze niż się wydaje. Po pierwsze należy wprowadzić stosowny limit wydatków na kampanię wyborczą, np. 20.000 zł (ze środków niepublicznych), tak aby było to osiągalne również dla zwykłych obywateli, ale to nie wszystko! Limity na nic się zdadzą jeśli nie będzie ścisłej kontroli w tej materii przez odpowiednie organy. Każdy z obywateli powinien mieć wgląd i możliwość sprawdzenia wydatków kandydata, a kandydat powinien być zobligowany do tego, aby te wydatki udokumentować. Kampania wyborcza powinna mieć oczywiście ścisłe ramy czasowe. Tak aby każdy miał równe szanse pod tym względem.

Po drugie jest wielu posłów, którzy wygrali wybory, ponieważ stać ich było na sfinansowanie ogromnej kampanii wyborczej i obecnie załatwiają swoje interesy w Parlamencie. Tacy kandydaci przy nowej ordynacji wyborczej nie zostaną ponownie wybrani przez elektorat, który szybko zorientuje się, że poseł nie działa na rzecz dobra wspólnego. Przy obecnym systemie niestety takie reelekcje są możliwe ze względu na to, że umieszczani są oni ponownie na tzw. jedynkach. Dobrym rozwiązaniem byłoby również wprowadzenie maksymalnie dwukadencyjności w wyborach na każdym szczeblu. Tak aby zapobiec tworzeniu się szkodliwych układów i układzików.

To właśnie przy obecnym systemie o wiele łatwiej jest bogaczom dostać się do Parlamentu niż w przypadku JOWów. Praktyka pokazuje, że wielu kandydatów na listach partyjnych wchodzi do Sejmu „na plecach” jednego, głównego kandydata, pod którego ustawiona jest kampania. Liczą się przecież w tym wypadku głosy całej listy, a nie osoby, która uzyskała ich najwięcej. O wiele trudniej jest baronom wygrać wybory jeśli obowiązują równe zasady co do finansowania kampanii i jeśli ważniejsze stają się dokonania i relacje z wyborcami. Populiści sami się wyeliminują, bo kto chciałby głosować na nich po raz drugi, gdy minie ich kadencja. Zresztą ten zarzut można tak samo postawić wobec obecnego systemu wyborczego. Wręcz niemożliwym staje się wybór tak egzotycznych postaci jak Anna Grodzka, która została umieszczona na „jedynce” z listy Janusza Palikota. W JOWie Krakusi w przeważającej większości wiedzieliby na kogo oddają swój głos i posłem nie zostałby transwestyta.

W Senacie są JOW i co?

fot. źródło: Przewodnik JOW

fot. źródło: Przewodnik JOW

Tak naprawdę po zgłębieniu powyższego porównania nie potrzebny jest komentarz. Powinniśmy porównywać efektywność JOWów raczej ze szczeblem gminnym (tu są JOWy) niż z wyborami do Senatu. Po pierwsze senatorów jest obecnie 100, co sprawia, że okręgi są ogromne jak na 1 kandydata. W przypadku Sejmu okręg jest mniejszy, a więc zwiększa to szanse niezależnych kandydatów. Po drugie postulowany jest o wiele łagodniejszy próg startu w wyborach, czyli niewymagane jest zebranie aż tylu podpisów co obecnie. Aktualnie premiowane są wręcz osoby startujące z list partyjnych, które mają łatwiejsze kryteria do spełnienia, mam tu na myśli liczbę podpisów do zebrania. Po trzecie w JOWach do Sejmu powinna być ustalona zasada równości również co do czasu prowadzenia kampanii i limitów na wydatki. Po czwarte Senat obecnie pełni drugorzędną rolę w stosunku do Sejmu. Wyborcy nie przywiązują aż takiej wagi co do rozliczania senatorów, ponieważ de facto nie mają oni większego wpływu na rządzenie. Ważnym postulatem powinno być także to, aby losowanie o kolejności samych list odbywało się oddzielnie dla każdego JOWu. W tej chwili pierwszeństwo mają partie, którym uda się zebrać podpisy do wystawienia list w całej Polsce. Partie mają przewagę nad komitetami obywatelskimi.

Gdyby posłowie byli wybierani na zasadach takich jak obecnie do Senatu i byłoby ich 460 i odpowiadaliby oni bezpośrednio przed wyborcami, to dopiero wówczas moglibyśmy weryfikować skuteczność JOW. Obecnie wygrana do Senatu w JOW jest praktycznie niemożliwa: kandydat niezależny do Senatu musi startować w 5 razy większym okręgu, ma 6 razy mniej czasu na kampanię wyborczą, może wydać 5 razy mniej pieniędzy i musi zebrać 300 razy więcej podpisów niż każdy kandydat w jednomandatowych okręgach wyborczych w wyborach do Sejmu, postulowanych przez Ruch Obywatelski na rzecz JOW.

JOW się sprawdza w bogatych krajach

Jednomandatowe Okręgi Wyborcze w wyborach do Parlamentu obowiązują m.in. w takich krajach jak Wielka Brytania, USA, Kanada, Australia, czy Francja. To oczywiście ścisła czołówka światowa wśród państw. Jest wiele odmian tego systemu, jednak eksperci wskazują, że najbliższą Polsce byłaby ordynacja w wydaniu brytyjskim. JOWy cieszą się tam ogromnym poparciem obywateli i najnormalniej w świecie się sprawdza. Europejski system jest nam o wiele bliższy niż inne. Ponadto jest najprostszy, a przez to najbardziej zrozumiały.

fot. źródło: Przewodnik JOW

fot. źródło: Przewodnik JOW

Poparcie dla JOWów wyraziło również wiele znamienitych osobistości. Warto przytoczyć tu kilka nazwisk i ich cytaty na ten temat.

José Ortega y Gasset – światowej sławy filozof:
„Zdrowie demokracji, każdego typu i każdego stopnia, zależy od jednego drobnego szczegółu technicznego, a mianowicie: procedury wyborczej. Cała reszta to sprawy drugorzędne.”

Antoni Kamiński – profesor, Instytut Studiów Politycznych PAN:
„Łatwo dostrzec, iż państwo polskie ulega przyspieszonemu procesowi degradacji. Jedną z pierwszych zmian, jakie powinno się przeprowadzić, jest zmiana ordynacji.”

Karl Popper – światowej sławy filozof:
„System wyborczy reprezentacji proporcjonalnej odziera posła z odpowiedzialności osobistej. Czyni zeń maszynę do głosowania, a nie myślącego i czującego człowieka…”

Jadwiga Staniszkis – profesor, Instytut Studiów Politycznych PAN:
„Przy wyborach proporcjonalnych partyjniactwo jest doprowadzone do skrajności, decyduje aparat. W JOW najważniejsze są osobowości, aparat schodzi na dalszy plan”

Jan Nowak-Jeziorański – legendarny kurier z Warszawy:
„Zacząłbym od reformy ordynacji wyborczej, a więc od wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych.”

Robert Gwiazdowski – ekonomista:
„Jednomandatowe Okręgi Wyborcze mają absolutnie tę przewagę nad partiokracją, że tworzą relację między wyborcą a wybieranym deputowanym, posłem czy senatorem”

Jak to ma docelowo wyglądać

Przede wszystkim poseł będzie odpowiadał nie przed prezesem partii, ale przed ludźmi, którzy go wybrali. Będzie świadomy tego, że jeśli przez 4 lata będzie siedział z założonymi rękami, to nie zostanie wybrany na kolejną kadencję. Przy systemie obecnym, a więc proporcjonalnym niestety takie kwiatki są możliwe. Nie jest dobrze jeśli poseł większą ilość czasu poświęca na to, aby przypodobać się prezesowi zamiast wyborcom. Dzięki JOWom ludzie będą mieli nie tylko poczucie, ale będą mieć realny wpływ na to kto nimi rządzi. To od nich będzie zależeć kto będzie reprezentował ich w Sejmie. Dzięki JOWom poseł będzie mógł bardzo szybko opowiedzieć się po stronie konkretnego stronnictwa. Będzie kierował się przede wszystkim tym, aby w nowym rządzie mieć realny wpływ na zmiany. Rząd formuje się bardzo szybko.

Gdy ludzie zobaczą, że mają o wiele większy wpływ na władzę niż dotychczas, to na pewno przełoży się to również na ich wzmożoną aktywność wyborczą i obywatelską. Na oczach wszystkich będzie budowało się prawdziwe społeczeństwo obywatelskie, a więc społeczeństwo ludzi aktywnych i społeczników. Posłowie będą raczej niezależni i obywatelscy niż uzależnieni i partyjni. Zwycięży rozsądek i asertywność zamiast tzw. BMW, czyli Bierny Mierny ale Wierny. Ugrupowania polityczne także nabiorą raczej charakteru obywatelskiego, a wyrocznią dla parlamentarzystów będą tylko i wyłącznie wyborcy. Ponadto JOW eliminuje dziwne i skrajne partie, na które o wiele trudniej zagłosować, gdy przemawiają za nimi wyłącznie hasła, zamiast dokonań. Liczenie głosów też w przypadku JOWów jest o wiele prostsze i bardziej przejrzyste, a więc lepsze. Wizję tego jak to ma wyglądać dobrze obrazuje ten spot.

Czy zmiana ordynacji wyborczej sprawi, że będziemy żyć w lepszym kraju? Jestem przekonany, że tak. Jedno jest pewne. Obecny system się nie sprawdził. Polska nie jest nadal krajem naszych marzeń, istnieje wiele patologii i spraw, które ciągną się za nami latami ( problem służby zdrowia, biurokracji itd.). Warto więc spróbować z JOWami. Co nam szkodzi. Inaczej będziemy żałować, że nie spróbowaliśmy, a na pewno będziemy bogatsi w doświadczenia. Kto wie? A może naprawdę się uda! Jeśli wierzysz w to, kliknij w jedną z poniższych ikonek i podaj dalej 😉

komentarzy