bezr

Jedno z najpopularniejszych zdań jednego z najlepszych ekonomistów

Mógłbym tu napisać – najskuteczniejszą metodą walki z bezrobociem jest ciężka, skuteczna praca i jak najmniejsze podatki. Koniec. Kropka. I na tym zakończyć. Ale ze względu na to, że dla niektórych mogą to być puste słowa, to postaram się pochylić nad tym niżej. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że z bezrobociem powinno walczyć się w następujący sposób…

 

Turbodoładowanie gospodarki 

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że niskie bezrobocie, a więc szeroko dostępna praca dla każdego to motor napędowy każdej gospodarki. Dzięki pracy obywatele mają w kieszeniach lub na kontach pieniądze, a to zwiększa możliwości konsumpcyjne, inwestycyjne, jednym słowem popytowe. Gdy zerkniemy na oficjalne dane statystyczne Unii Europejskiej to okaże się, że najniższą stopę bezrobocia w 2015 r. miały … Niemcy! Zaledwie 4,7%! Czyli mamy do czynienia z bezrobociem naturalnym, czyli takim gdzie nie pracują tylko ci, którzy rzeczywiście nie chcą. Np. ci, którzy żerują na socjalu. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać o potędze niemieckiej gospodarki. Silna pozycja ekonomiczna to wyższe płace pracowników. To dlatego kierowca niemieckiego autobusu, choć wykonuje identyczną pracę jak ten w Polsce, otrzymuje 4-krotnie wyższe wynagrodzenie.

Przyczyny bezrobocia 

Zawsze byłem, jestem i będę zwolennikiem rozwiązywania problemów u źródła. Wolę więc o wiele bardziej skupiać się na przyczynie niż na skutku. Aby zatem zaproponować najlepsze rozwiązanie powinniśmy najpierw poznać początek problemu. Jakie zatem są najczęstsze przyczyny bezrobocia? Wymieńmy główne za wikipedią. Podkreśliłem te, które występują w mojej opinii w Polsce.

  • zaniedbania rozwojowe kraju w ujęciu gałęzi gospodarki i jego poszczególnych regionów

Przyczyną tych zaniedbań jest nieprawidłowa polityka rządu w obszarze rozwoju gospodarki krajowej, niedopasowanie obecnych zasobów do szans rozwojowych i niewykorzystywanie potencjału kulejących regionów. Mogą to być nietrafione inwestycje, źle lokowane środki budżetowe lub celowe pomijanie danych regionów ze względów politycznych. Np. pomińmy ten region, bo nie mamy w nim poparcia i przekażmy tym, którzy na nas głosują.

  • wysokie dla pracodawców koszty pracy

W Polsce mamy do czynienia z nieustanną nagonką na przedsiębiorców, że nie chcą zatrudniać pracowników na umowę o pracę lub że nie chcą zatrudniać nowych pracowników. Na pewno są jednostki, które chcą zagarniać cały zysk pod siebie, jednak zdecydowana większość przedsiębiorców jakich spotkałem ma raczej skłonności do rozwijania swojego biznesu. Ambicjonalnie podchodzą do prowadzonej działalności gospodarczej. Większość z nich woli się rozwijać, widząc, że konkurencja nie śpi i tylko czyha na to, aby przestali przeć do przodu. Sektor prywatny szybko czyści takich egoistów i leniuchów. W opinii publicznej słyszy się niestety, że winę za to ponoszą przedsiębiorcy. Praktycznie w ogóle nie mówi się o tym, ile pracodawca musi odprowadzić do budżetu państwa. De facto to państwo zabiera pracownikom, a nie przedsiębiorca. Dobrze obrazuje to zresztą poniższa infografika.

praca_zatrudnienie_koszty

  • niekorzystnie sformułowane prawo pracy

Jeśli prawo pracy jest skonstruowany w taki sposób, że premiuje nieróbstwo zamiast pracowitości, to nie dziwmy się później, że mamy setki nieuzasadnionych zwolnień lekarskich lub innych nadużyć ze strony pracowników. Prawo pracy powinno dbać o interesy zarówno pracodawcy jak i pracownika. Jeśli równowaga w tym względzie jest zachwiana, to albo plajtują firmy, bo pracodawcę wykorzystują podwładni i wówczas musi on płacić za nicnierobienie. Albo możemy mieć do czynienia z prawem, które jest zbytnio przechylone na korzyść pracodawcy nie dbając o tak podstawowe przywileje jak czas odpoczynku lub możliwość wzięcia urlopu na żądanie na wypadek sytuacji losowych.

  • niesprawne działanie instytucji rynku pracy

Mam tu na myśli głównie urzędy pracy, które odpowiedzialne są za walkę z bezrobociem. Jeśli system kontroli działania tych instytucji sprzyja bezsensownej alokacji środków na rzekome programy przeciwdziałające bezrobociu, to nie dziwmy się, że wygrywa sztywne wypełnienie odgórnych zaleceń zamiast skuteczne wpływanie na poprawę rynku pracy. Urzędy pracy powinny być rozliczane na podstawie konkretnych efektów – spadku bezrobocia w regionie, w którym działają. Urzędnicy powinni również za to odpowiadać. Instytucje powinny być uzbrojone w najnowsze i najlepsze mechanizmy walki z bezrobociem. Nie może być tak, że urząd pokrywa połowę wynagrodzenia pracownika, który został zarejestrowany w pośredniaku tylko dlatego, że firma sztucznie zarejestrowała pracownika i kazała mu się zameldować w danym rejonie. Tak właśnie żeruje się na środkach publicznych i sztucznie walczy z bezrobociem. Albo z drugiej mańki, dofinansowywanie firm zatrudniających osoby niepełnosprawne, które później każą im podpisywać umowy, w których zobowiązują się do zwrotu uzyskanego wynagrodzenia. Łatwo wówczas zrobić z firmy pralnię brudnych pieniędzy. Mieliśmy już takie przypadki w Polsce i powinny powstać przepisy skutecznie uniemożliwiające takie machlojki.

  • spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego

Hamulcem ręcznym wzrostu gospodarczego może być wiele czynników. Wymienię jednak te najważniejsze. Po pierwsze wciąż odbija swoje piętno komunistyczna mentalność części społeczeństwa, zwłaszcza starszego pokolenia. Poprzedni ustrój sprzyjał niestety pogardzie do własności prywatnej, do wolnego rynku i konkurencyjności. Nie zapominając, że socjalizm wykształcił u części Polaków mentalność reaktywną zamiast proaktywnej. Umocnił ich postawy roszczeniowe, zamiast samoorganizacyjnych. Dlatego zawsze będę wychowywał swoje dzieci w duchu nieliczenia na państwo, ale poszerzania swojego wpływu na rzeczywistość.

Swój negatywny wpływ na gospodarkę ma również niestabilna sytuacja międzynarodowa. Wspomnieć tu chociażby tylko na embarga gospodarcze, hamujące eksport towarów. Kolejną barierą jest przerośnięta biurokracja i biegunka legislacyjna, która zamiast uwalniać potencjał i swobodę gospodarczą, często plącze jej nogi i odstrasza od zakładania własnego biznesu. Wydatki na administrację w obecnym budżecie państwa są jedne z największych w historii, są zdecydowanie przerośnięte. Takie odpowiedzi padają zresztą bardzo często podczas wielu badań o sensowność wydatków publicznych. Zadziwiające jest to, że przy obecnym poziomie zaawansowania technologicznego zatrudniamy więcej urzędników niż kiedyś. Tzn. że administracja tworzy się, aby się obsługiwać. Do dziś nie mogę się nadziwić, że bardzo często urząd w kontaktach ze mną nie dzwonił bezpośrednio, aby o coś zapytać i popchnąć sprawę do przodu, ale musiał wysłać list, aby podjąć kolejny krok. Ile dni minęło zanim list doszedł, ile pieniędzy wydano, aby go wysłać? To wie tylko wróżbita Maciej.

Kolejnym hamulcem dla gospodarki są niskie płace pracowników, które ograniczają potencjał popytowy. Wiąże się on ściśle bardzo często z pozostałymi czynnikami mającymi wpływ na bezrobocie. Niewykorzystywany jest potencjał zasobów gospodarki, mała jest konkurencyjność na rynku pracy lub edukacja niedostosowana jest do potrzeb rynku pracy. Zły wpływ na rozwój gospodarczy ma również nieskuteczne planowanie inwestycji – niedopasowane do potrzeb gospodarki lub zaniedbania w tej dziedzinie.

  • czynnik demograficzny

Powiem brutalnie językiem ekonomii, ale tak niestety jest. Im mniej dzieci, tym mniej obywateli. A im mniej obywateli tym mniej klientów dla towarów i usług. Im mniejszy popyt tym mniejsza produkcja, a im mniejsza produkcja, tym większe spowolnienie gospodarcze. Państwo jest wówczas zmuszone prowadzić mądrą politykę imigracyjną, a jak wiadomo o taką bardzo trudno. Obcy kulturowo imigranci mogą spowodować wiele problemów społecznych, czego doświadczyło już wiele państw Europy Zachodniej, gdzie występował niski wskaźnik demograficzny. Słaba polityka prorodzinna ma również niebagatelny wpływ na kondycję gospodarki.

  • bezrobocie frykcyjne

Chodzi tu bezrobotnych, którzy borykają się z brakiem zatrudnienia spowodowanego zmianą miejsca pracy lub zamieszkania. Jest to w pewnym sensie bezrobocie naturalne, które wiąże się z wysokim wskaźnikiem rotacji pracowników oraz występującym zjawiskiem rozproszonych wielkich aglomeracji.

  • niski poziom wykształcenia części społeczeństwa

Mamy rzekomo jedno z najlepiej wykształconych społeczeństw i wysoki wskaźnik absolwentów studiów wyższych. I chciałoby się powiedzieć „Brawo!”. Jednak nie wiele z tego wynika, jeśli system edukacji jest niedostosowany do potrzeb rynku pracy. Mamy wtedy do czynienia albo z masową emigracją, albo ze wzrostem bezrobocia. Więcej o tym napiszę za chwilę.

  • brak doświadczenia zawodowego wśród napływającej kadry absolwentów

Pracodawcy bardziej cenią dziś doświadczenie niż wykształcenie. Chyba zresztą nie tylko dziś było to dla nich ważniejsze. Rzeczywistość pokazuje, że w obecnych warunkach bardziej liczy się to co umiesz, niż to co wiesz. Zatrudniający kierują się czystym pragmatyzmem. Większość uczelni wyższych ma źle skonstruowany system zajęć praktycznych dla swoich studentów. Absolwent, który nie zadbał o praktykę w czasie studiów czuje się później jak dziecko, któremu każe się iść, choć dopiero zaczęło stać.

  • zmiany w technologii

Dobrym tego przykładem jest chociażby polski rynek pracy. Firmy na potęgę potrzebują ludzi obeznanych z nowymi technologiami, krótko mówiąc np. pracowników do działów IT. Pracy w Polsce jest dla nich pod dostatkiem, jednak system edukacji nie nadąża za postępem świata innowacyjności i technologii. Szkoła musi nadążać za dynamiką zmian w świecie, inaczej w odczuciu młodzieży staje się niepraktyczna, albo wręcz bezsensowna.

  • wysokie obciążenia fiskalne

Im więcej obywatel musi oddać do kasy państwowej, tym mniej zostanie mu na wydatki, którymi mógłby nakręcić popyt np. w gospodarce krajowej. Nie trzeba chyba nikogo specjalnie przekonywać, że obecnie najwięcej marnotrawionych pieniędzy jest właśnie przez administrację państwową. Jeśli ktoś nie odpowiada własnym majątkiem za decyzję o przeznaczeniu nieswoich pieniędzy, to trudno o mądre wydatkowanie. Im więcej musimy oddać państwu, tym mniej pieniędzy mamy na inwestycję i rozwój, czy powiększenie rodziny. Dobrze obrazuje to poniższa grafika.

ile zabiera 

  • bierna postawa bezrobotnych

Czyli wspomniana przeze mnie postawa roszczeniowa, na którą niemały wpływ wywarł komunizm. Czy się stoi, czy się leży, zasiłeczek się należy. Ciekaw jestem jaki odsetek bezrobotnych nie pracuje, ponieważ uznali, że kilkaset złotych za nicnierobienie bardziej im się opłaca niż więcej przy normalnej pracy. W krajach dalekiego wschodu, mam tu na myśli Chiny, Koreę, czy Japonię – jest nie do pomyślenia, aby ktoś  brał pieniądze za nic. O przepraszam! Od czasu do czasu trzeba pokazać się w pośredniaku… To właśnie kultura pracy wytworzona we wspomnianych przeze mnie krajach najbardziej sprzyja rozwojowi gospodarki. To ona stoi za sukcesem ekonomicznym tygrysów azjatyckich. W niektórych z tych państw, np. w Japonii, rząd już nawet podjął kroki zmierzające do ostudzenia pracowitości swoich obywateli, zabraniając im brać nadgodziny. Gospodarki tych krajów zawsze są w świetnej kondycji finansowej. Jednak nie mam tu na myśli, aby człowiek był dla pracy, wolę, aby praca była dla człowieka. Hierarchia wartości musi zostać zachowana.

  • modyfikacja polityki celnej

Częste zmiany w polityce celnej mają również swój negatywny wpływ na rynek pracy. Niedostosowany poziom ceł lub negatywna polityka sąsiadów może spowodować ograniczenie swobody przepływu towarów lub utrudnienia w eksporcie. Ma to niebagatelny wpływ na gospodarkę krajową, zwłaszcza jeśli opiera się ona w głównej mierze na eksporcie. Zbyt wysokie podatki mogą spowodować, że nasi potencjalni partnerzy handlowi chętniej importują towary od innych państw zamiast od nas ze względów czysto ekonomicznych.

  • nastawienie gospodarki na import

Tu chyba sprawa jest jasna. Np. jeśli fabryka więcej części skupuje z zagranicy, a mniej swoich towarów tam sprzedaje, to ciężko o dodatni bilans. Podobnie w przypadku gospodarek, w których więcej się importuje niż eksportuje. Dlatego tak ważne jest, aby państwo miało nie tylko silny przemysł, ale i rolnictwo. Duży wpływ ma na to również wysoki poziom innowacyjności gospodarki i liczba zgłaszanych patentów. Im więcej wartościowych produktów u nas, tym chętniej chcą je kupować inni.

  • zmniejszenie popytu na konkretne dobra i usługi

Wiadomo, że im mniej mamy pieniędzy tym mniej chętnie cokolwiek kupujemy. Ale spadek popytu może być również spowodowany czymś innym. Np. spadła jakość danego produktu lub przestał być on atrakcyjny dla konsumenta. Dlatego tak ważne jest, aby rząd dbał o to, aby jego obywatele mieli coraz więcej pieniędzy w kieszeniach i aby produkty/usługi stały na jak najwyższym poziomie.

  • niedorozwój gospodarczy niektórych regionów

Wiele krajów podzielonych jest na różne regiony, województwa, jak zwał tak zwał. Chodzi mi o to, że bardzo często te regiony mają swoją specyfikę. Przenosząc to na polskie podwórko. Warmia i Mazury jest zupełnie innym regionem niż przemysłowy Śląsk i dlatego wymaga zupełnie innej linii rozwoju. Jeśli nie zostanie odpowiednio dopasowana polityka do specyfiki regionu, to nie dziwmy się później, że występuje wysokie bezrobocie.

  • niedostosowanie systemu edukacji do potrzeb rynku pracy

Jeśli na rynku pracy nieustannie potrzeba wysoko wykwalifikowanych fachowców lub inżynierów, a ministerstwo edukacji likwiduje matematykę jako obowiązkowy przedmiot na maturze, to nie dziwmy się później, że uczelnie stają się fabrykami bezrobotnych. Wszelkie resorty zajmujące się nauką i edukacją powinny współpracować kompatybilnie z ministerstwami zajmującymi się gospodarką i rozwojem regionalnym. Nie chodzi oczywiście o to, aby zabijać w ludziach pasje i na siłę robić fizyka z humanisty, ale dostosowywać te umiejętności do potrzeb rynku.

  • niedostatek środków finansowych mających za zadanie wspomaganie tworzenia miejsc pracy

Brak pieniędzy na pewno jest przeszkodą przy tworzeniu miejsc pracy. Jednak o wiele większym problemem jest nierozsądne ich wydawanie. Jeśli mamy już przeznaczoną pulę środków na to, aby stworzyć jak najwięcej miejsc pracy, to sięgajmy po najlepsze narzędzia. Więcej o tym będzie dalej.

  • wyznaczanie przez rząd stawek płacy minimalnej

Płaca minimalna jest fajna, ale z punktu widzenia pracownika i związków zawodowych. Szkoda, że tak rzadko stawiają się oni w roli przedsiębiorcy. Bo dla niego często podwyższenie stawki minimalnej oznacza zwolnienie części pracowników. Skoro prawo na nim wymusza podwyższenie płacy, a bardzo często inne czynniki nie ulegają poprawie na rzecz pracodawcy, to nie pozostaje mu nic innego jak pożegnać się z częścią pracowników z powodu braków finansowych. Rząd sam daje przedsiębiorcy argument do zwolnień. Niektórzy się śmieją, że podwyższenie płacy minimalnej to filtrowanie firm z najmniej produktywnych pracowników. Istnieją o wiele lepsze mechanizmy podwyższenia wynagrodzeń. Najlepszym jest tworzenie takich warunków, aby to rynek pracy był na tyle konkurencyjny, aby to firmy musiały walczyć o pracownika, a nie odwrotnie. Podobne zjawisko mieliśmy w Polsce krótko, bo w latach 2006-2007 na skutek emigracji po wejściu Polski do UE, kiedy zmniejszyła się znacznie liczba potencjalnych pracowników.

  • nieprzygotowanie niektórych regionów do gwałtownej transformacji

Dobrym tego przykładem są obszary w Polsce, na których znajdowały się największe areały ówczesnych Państwowych Gospodarstw Rolnych. Po zmianie ustroju były to czarne plamy rynku pracy w Polsce. Nie było planów reorganizacji tych terenów. Mogły służyć rozwojowi rolnictwa, przemysłu i zapobiec utracie pracy tysiącom obywateli. Tak się jednak nie stało.

Wypisanych jest tu 20 powodów bezrobocia. Ja podkreśliłem aż 14, które dotyczą Polski. Im ich mniej tym lepiej dla naszej gospodarki, tym lepiej dla rynku pracy i wzrostu naszych wynagrodzeń.

 

Niemcy, Holandia i Wielka Brytania robią to najlepiej

Jak przeciwdziałają bezrobociu zatem ci, którzy mają najniższy jego wskaźnik? Wybiorę najciekawsze smaczki z każdego kraju, tak aby łatwiej można było stworzyć najskuteczniejszy sposób likwidacji życia bez pracy z uwzględnieniem polskiej specyfiki. Takie pozytywne zmiany zanotowano w XXI wieku w tych krajach.

3 kraje

 

W Wielkiej Brytanii najciekawszym pomysłem wg mnie jest wydzielenie odrębnego, zewnętrznego podmiotu jakim jest JobCentre Plus, które odpowiedzialne jest za aktywizację bezrobotnych. Ten oddzielny podmiot ma być na tyle wyspecjalizowany, aby bezrobotni mogli zdobywać trwałe zatrudnienie. Ścieżka przez jaką przechodzą osoby zarejestrowane w brytyjskich odpowiednikach urzędów pracy wygląda mniej więcej tak:

sciezka

3 etapy aktywizacji zawodowej w UK (fot. źródło rynekpracy.pl)

 

Myślę, że jednym z ciekawszych punktów tego korytarza są regularne konsultacje z doradcą, które mają za zadanie wyciągnięcie wniosków z dotychczasowego poszukiwania pracy. Coś na wzór mentora. Warunkiem jest jednak, aby konsultant był człowiekiem kompetentnym i dobrze zorientowanym w aktualnej sytuacji i trendach rynku pracy.

W Niemczech z kolei bardzo dobrze sprawdziło się przeciwdziałanie „komfortowemu bezrobociu”. Czyli sprawieniu, aby poczucie bycia bezrobotnym było stanem, który człowiek chce jak najszybciej opuścić. Uznano, że życie na zasiłku nie może równać się wygodzie. Głównym przesłaniem ówczesnego reformatora Petera Hartza było „wspierać i wymagać”. Im dłużej ktoś pozostawał na bezrobociu, tym proporcjonalnie zmniejszał mu się zasiłek. Dobrze zrobiło ich gospodarce także wprowadzenie elastycznych form zatrudnienia, które były korzystne zarówno dla pracodawców, jak i pracowników.

Natomiast w Holandii stopa bezrobocia od wielu lat nie przekracza 7%. Powodem tego jest m. in. zapobieganie zbyt wczesnemu przechodzeniu na emeryturę i bardzo dobrze sprawdziło się powierzenie poszukiwania zatrudnienia dla bezrobotnych podmiotom zewnętrznym (prywatnym). Były one nagradzane finansowo za dobre efekty swoich działań. Sukcesem okazało się także podzielenie bezrobotnych na różne rodzaje i niewsadzenie wszystkich do jednego worka. Przypomina mi to przygotowania do sezonu piłkarzy. Skuteczny trener wie, że ma w swojej drużynie różnorakich zawodników i trening powinien być dopasowany do każdego typu zawodnika inaczej. Podobnie z bezrobotnymi. Nie każda metoda sprawdzi się na wszystkich osobach poszukujących pracy.

Chciałoby się powiedzieć nie pozostaje nam nic innego jak uczyć się od najlepszych. Powinniśmy zastosować te metody w naszym kraju i weryfikować, testować, które z nich sprawdzają się na naszym podwórku, a które nie. Powinniśmy je wdrażać i wyciągać wnioski. Ewentualnie modyfikować i dostosowywać do naszych potrzeb.

komentarzy