fot. źródło: www.peakprosperity.com

fot. źródło: www.peakprosperity.com

Byłem ostatnio na rekolekcjach. Było to kilka dni spędzony w ciszy i takie okoliczności zawsze sprawiają, że usłyszy się zazwyczaj to, czego nie słyszy się w ferworze pracy, codzienności i zabiegania. Tego wpisu miało w ogóle tutaj nie być. Jest nieplanowany. W czasie tych dni Pan Bóg dał mi jasno do zrozumienia, że mam mówić o Nim więcej i powiedzieć tym, którzy w niego nie wierzą lub którzy przestali wierzyć w cokolwiek, że jest dla nich nadzieja. Nawet jeśli ten wpis miałby pomóc tylko jednej osobie, która właśnie to czyta, to uważam, że warto było go napisać…

Dlaczego o tym piszę?

Ktoś może zapyta? Co ukazał ci się Pan Bóg, miałeś jakieś zwidy i myślisz, że ci coś powiedział…

Mówienie o doświadczeniach duchowych dla kogoś, kto nigdy tego nie przeżył jest jak mówienie o kolorach dla osoby, która od zawsze jest niewidoma. Są rzeczy na ziemi, których nie da się dobrze opisać, dopóki ktoś sam tego nie przeżyje. Tak było w moim przypadku. Pan Bóg wskazał mi w czasie tych dni na fragmenty z książki św. Josemarii Escrivy „Droga” nr 790, które brzmiały następująco:

Czy nie macie nieraz chęci wołać do młodzieży, tłumnie przewalającej się dokoła: “Szaleńcy! porzućcie ten światowy kram, który zawęża serca… a częstokroć je upadla…, rzućcie to wszystko i pójdźcie wraz z nami za Miłością”?

albo:

„Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają” (Mt 9,12)

Ktoś powie: zwykłe jakieś tam fragmenty. Dla mnie też byłyby zwykłe, gdyby nie silne odczucia, jakie miałem podczas ich lektury. Wręcz przynaglenie.

Dlatego ten wpis kieruje raczej do tych, którzy czują się teraz źle, do tych, którzy czują się pogubieni w swoim życiu i którzy chcą je diametralnie zmienić. Jest światło i nadzieja…

Historia niepojętego przebaczenia

Nie wiem czy wszyscy kojarzą, ale była kiedyś taka piosenkarka Eleni. Grała w Polsce, ale z pochodzenia była Greczynką. Pamiętam jak moja babcia zawsze zachwycała się jej piosenkami. Ja również zachwyciłem się czymś co dotyczyło jej życia. Nie byłem fanem jej utworów muzycznych, ale zaimponowała mi swoją postawą.

Kilkadziesiąt lat temu w tragicznych okolicznościach młody chłopak zamordował jej córkę. Mogę sobie tylko wyobrazić co przeżyła ta kobieta, gdy dowiedziała się o tej tragedii. Nie wiem ile trzeba mieć w sobie pokładów dobra i miłosierdzia, ale potrafiła przebaczyć temu chłopakowi tą zbrodnię. Mało tego! Miała na tyle siły w sobie, aby się z nim spotkać i osobiście powiedzieć mu, że mu przebacza. Jak dla mnie gigantka miłosierdzia! Przypomniało mi to gest jaki wykonał m.in. Jan Paweł II wobec Ali’ego Agcy.

Piszę o tym dlatego, że może kogoś kto to czyta dotyka właśnie ten problem. Brak przebaczenia nie pozwala normalnie żyć. Jest jak pęta lub kajdany, myśli, które nieustannie wracają i nie dają spokoju. Warto pojednać się. Warto to zrobić. Przebaczenie uwalnia. I wiem, że może łatwo mi się o tym piszę, ale nie znam osoby, które po pojednaniu nie czułaby się lepiej.

Przestroga od dusz czyśćcowych

Nie wiem czy czytał ktoś książkę napisaną przez Marię Simmę „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi” wydaną przez księży Marianów. Jest to opis historii jakie przytrafiały się pewnej babince mieszkającej w Austrii. Przychodziły do niej dusze, które nie trafiły bezpośrednio do nieba, aby prosić o pomoc. Spisała ona swoje doświadczenia, które do dziś są pożyteczną wskazówką dla wiernych. W jednym z rodziałów, w którym opisany jest najcięższy rodzaj kar czyśćcowych pisze ona tak:

Pewien mężczyzna napisał do mnie w liście, że jego żona zmarła przed rokiem i od tej pory hałasuje co noc w pokoju. Pytał, czy nie mogłabym przyjechać i sprawdzić, co się dzieje. Zgodziłam się, ale zastrzegłam, że nie jest pewne, czy czegoś się dowiem. Być może jego żona będzie mogła się objawić, musimy to pozostawić Opatrzności. W tym właśnie pokoju położyłam się spać. Około 23:30 zaczęło straszyć. Zapytałam od razu:, „Co chcesz, żeby dla ciebie zrobić?”.

Nie widziałam nikogo i nie dostałam też żadnej odpowiedzi. Pomyślałam sobie, że ta kobieta po prostu nie może się objawić. Po około pięciu minutach dał się słyszeć straszny rumor i pojawiło się ogromne zwierzę, co mi się nigdy wcześniej nie zdarzało. (…) Natychmiast pokropiłam go wodą święconą i zapytałam: „Jak mogę ci pomóc?”. Znów brak odpowiedzi, dziwne. Wtedy zjawił się zły duch w postaci olbrzymiego szarego węża, który owinął się wokół zwierzęcia. Owinął się i zaczął go dusić – nagle wszystko znikło. Łamałam sobie głowę, czy ta kobieta nie jest potępiona. Wkrótce potem zjawiła się dusza czyśćcowa w ludzkiej postaci, w jakiej dusze zwykle do mnie przychodzą, i pocieszyła mnie:

„Nie bój się, ta kobieta nie jest potępiona, ale ma najcięższy czyściec, jaki w ogóle istnieje”. Wytłumaczyła mi też, dlaczego. Ta kobieta przez całe dziesiątki lat żyła we wrogości z inną kobietą. To ona była winna, że doszło do takiej sytuacji. Jej antagonistka często wyciągała rękę do zgody, ale ona ją odpychała. Nawet już podczas ciężkiej choroby zdecydowanie odrzuciła propozycję pojednania i tak umarła. Jest to dowód, jak ciężko Pan Bóg karze wrogie zachowania, które są całkowitym zaprzeczeniem miłości. W życiu często dochodzi do sprzeczek, ale musimy troszczyć się o to, by wkrótce się pogodzić. Przebaczajmy tak szybko, jak to możliwe. Miłość jest ponad wszystko, miłość pokrywa wiele grzechów; nigdy nie dość wychwalania potęgi miłości.

Oto jedna z największych nadziei

Jest taka lektura duchowa, którą powinien przeczytać absolutnie każdy! Ma imprimatur i uważam, że zawiera jedne z najważniejszych słów jakie kiedykolwiek wypowiedział Bóg do człowieka. Sam przeczytałem tę książkę jednym tchem… O czym mówię? O Dzienniczku św. Faustyny, która (patrząc wstecz na historię ludzkości) żyła stosunkowo niedawno, bo kilkadziesiąt lat temu i to na terenie naszej ukochanej Polski.

Jest to zapis jej spotkań z Panem Jezusem i słów jakie wypowiadał On w trakcie jej życia w zakonie. Znajduje się tam bezwzględnie jedno z największych przesłań na XXI wiek. Jeśli ktoś w przeszłości dopuścił się potwornych rzeczy, ma wiele na sumieniu i sądzi, że jego życie straciło sens to odpowiadam: JEST NADZIEJA! Niech najlepszym tego dowodem będą słowa samego Mistrza zawarte w Dzienniczku:

„Im większy grzesznik, tym ma większe prawa do miłosierdzia Mojego” (Dz 723);

„Niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat” (Dz 699);

„Niechaj się nie lęka do Mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia Mojego” (Dz 1059);

„Niech pokładają nadzieję w miłosierdziu Moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść miłosierdzia Mojego. Córko Moja, pisz o Moim miłosierdziu dla dusz znękanych. Rozkosz sprawiają Mi dusze, które się odwołują do Mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, chocby był największym grzesznikiem, jeżeli on się odwołuje do Mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim” (Dz 1146);

„Duszo w ciemnościach pogrążona, nie rozpaczaj, nie wszystko jeszcze stracone, wejdź w rozmowę z Bogiem swoim, który jest miłością i miłosierdziem samym” (Dz 1486);

„Chocby dusza była jak trup rozkładająca się i chocby po ludzku już nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone – nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni” (Dz 1448);

„Wszelka łaska wypływa z miłosierdzia i ostatnia godzina pełna jest miłosierdzia dla nas. Niech nikt nie wątpi o dobroci Bożej; choćby grzechy jego były jak noc czarna, miłosierdzie Boże mocniejsze jest niż nędza nasza. Jednego trzeba, aby grzesznik uchylił choć trochę drzwi serca swego na promień łaski miłosierdzia Bożego, a resztę już Bóg dopełni” (Dz 1507);

Grzesznicy, nawet najwięksi, uzyskają nie tylko przebaczenie grzechów, ale mogą mogą dojść do świętości, a nawet wielkiej świętości, jeżeli tylko z ufnością zwrócą się do miłosierdzia Bożego.
„Boże, … nie odrzucasz grzeszników, ale z niezgłębionego miłosierdzia swego otworzyłeś i im skarb, z którego czerpać mogą w obfitości nie tylko usprawiedliwienie, ale wszelką świętość, do jakiej dusza dojść może” (Dz 1122);

„Najwięksi grzesznicy dochodziliby do wielkiej świętości, gdyby tylko zaufali Mojemu miłosierdziu” (Dz 1784);

„Niech żadna dusza nie wątpi, choćby była najnędzniejsza, póki żyje – każda może się stać wielką świętą, bo wielka jest moc łaski Bożej. Od nas zależy tylko nie stawiać oporu działaniu Bożemu” (Dz 283).

 

Nie chodzi tu oczywiście o to, aby żyć teraz wg zasady hulaj dusza, piekła nie ma – „nawrócę się na końcu jak dobry łotr Dyzma”. Jeśli ktoś myśli, że przechytrzy Boga, to znaczy, że ma się za mądrzejszego od Niego. Zuchwałość jest wielkim grzechem, a Bóg zna wszystkie nasze intencje.

 

Nie bój się wrócić

Co zrobić?

Jedną z najbardziej urzekających scen i jednocześnie moich ulubionych – jest scena z tego filmu i tu znajdziesz wskazówkę, która podpowie Ci co dalej…

Jeśli uważasz, że ten wpis może komuś pomóc. To udostępnij go dalej za pomocą jednej z poniższych ikonek.

 

 

komentarzy