Jesus_Walking_on_Water

Dlaczego wiara w Boga nie jest najważniejsza? Bo ważniejsze od niej jest wierzyć Bogu. Tak wiem, łatwo się mówi, kiedy przeżywa się aktualnie doświadczenia, które wgniatają wręcz człowieka w ziemię… Jednak Bóg jest od nich większy! Nie sposób jednak zaufać Bogu, jeśli ma się wątpliwości odnośnie jego istnienia.

Dowody na istnienie Boga

Zacytujmy 19 werset z 2 rozdziału Listu Św. Jakuba:

Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą. 

Zaczniemy z grubej rury. Skoro demony wierzą w Boga, powiem więcej… wiedzą, że istnieje, to czy przynosi nam jakąś zasługę sama wiara w Jego istnienie? To zdecydowanie za mało. Jednak warto od tego zacząć. Ciężko bowiem zaufać Bogu, nie wierząc w Jego obecność. Na początku zadajmy sobie pytanie: jak powstał świat? Wszystko na świecie ma przecież swój początek. Nic nie powstało z niczego. Poczęcie dziecka następuje na skutek połączenia plemnika z komórką jajową; zanim zboże zaczyna rosnąć rolnik zasiewa ziarno; a zanim odpali nam samochód ktoś najpierw musi go wyprodukować. Ateiści zaczną opowiadać o teorii wielkiego wybuchu i początku świata powstającego z chaotycznej materii. Od razu nasuwa się proste pytanie: a skąd wziął się wielki wybuch?! Skąd wzięła się pierwotna materia? Kiedyś mając okazję rozmawiać z jednym z ateistów, zapytałem go czy uwierzy w to, że jeśli wezmę w ręce malutkie elementy szwajcarskiego zegarka i będę nimi wyrzucał miliony razy w górę, to czy w końcu ułożą się w spójną całość i na dodatek zegarek zacznie działać w pełni harmonijnie jak ten w sklepie. Nie chciał uwierzyć, a jednocześnie wierzył w to, że tak właśnie powstał świat. Dobrze zresztą obrazuje to poniższy filmik.

Ktoś zapyta: no dobrze, zatem jak powstał Bóg? Odpowiedź jest prostsza niż by się z pozoru wydawało. Każdy człowiek jest tak zaprogramowany (niezależnie od tego na jakim kontynencie żyje, niezależnie od tego w jakiej kulturze się narodził), ma głębokie przekonanie, że Bóg jest bytem wszechmocnym. A więc jeśli Bóg jest wszechmogący, to czy może On podlegać prawom, które sam stworzył? To właśnie On ustanowił takie prawo natury, że zawsze coś z czegoś powstaje, a więc sam jemu nie podlega.
Są jednak i tacy, którzy mówią: no dobrze, w takim razie co Bóg robił przez ten czas, zanim stworzył świat? Zanim świat powstał nie było czasu. Nie było więc czegoś takiego jak jego upływ, jak bycie w czasoprzestrzeni. Jeśli Bóg jest wszechmogący, to sam sobie wystarczy. To, że stworzył człowieka, było tylko i wyłącznie Jego wolą, wynikającą z Jego miłości i chęci podzielenia się swoim wiecznym szczęściem.

 

Każdy w coś wierzy

To, że ktoś mówi, że w nic nie wierzy jest kłamstwem. Dlaczego? Otóż za chwilę spróbuję to udowodnić. Weźmy na przykład ateistę, którego zapytamy o to skąd wziął się świat. Oczywiście jego przekonanie będzie wbrew kreacjonizmowi, a więc znaczy to, że siłą rzeczy WIERZY on w inną teorię. Powtórzmy kluczowe słowo: WIERZY. Albo zapytajmy go o to, dlaczego idzie do szpitala, gdy jest chory. Odpowie, że WIERZY, że lekarz go wyleczy, bo się na tym zna, a więc nie istnieje coś takiego jak niewiara. Pięknie napisał to przyjaciel C.S. Lewisa (autora „Opowieści z Narni”) – Gilbert Keith Chesterton: „Gdy człowiek przestaje wierzyć w Boga, nie oznacza to, iż nie wierzy wtedy w nic, lecz że wierzy we wszystko.” Moje obserwacje potwierdzają to, że często ludzie, którzy odwrócili się od Boga, od Kościoła, zaczynają wierzyć w jakieś głupoty. Ich przewodnikami stają się horoskopy, jakieś książki nie mające nic wspólnego z prawdą, opisujące rzeczy wyrwane z kontekstu i nadające im subiektywną narrację, zapominając całkowicie o drugiej stronie medalu.

Egzorcyzmy

Zawsze był to dla mnie potężny argument w rozmowach z ateistami. Jeśli ktoś ma słabe nerwy, niech nie ogląda tego filmu. Szokujące jest jak świat zapomniał o istnieniu zła. Prawie w ogóle się o nim nie mówi, jako o bycie osobowym. Arcybiskup Fulton Sheen ostrzegał, że kohorty szatana nigdy tak szybko nie rosną, jak wówczas, gdy zdoła on rozpowszechnić wieść, że sam już dawno umarł. Odgłosy demonów nagrane podczas tych egzorcyzmów działają na człowieka jak uderzenie młotem w łeb.

Są tacy, którzy mówią: ludzkość nie doszła jeszcze do etapu, w którym moglibyśmy rozwiązać tę zagadkę – wykorzystujemy przecież tylko 30% potencjału ludzkiego mózgu. Kiedyś się dowiemy co dolega osobom opętanym, tak jak z czasem dowiedzieliśmy się jak leczyć zapalenie płuc. Otóż nie. Dlaczego? Ponieważ za każdym razem pytam taką osobę: jak wyjaśnisz mi, że rytuał egzorcyzmu działa? Dlaczego zanim osoba przyszła do egzorcysty z różnymi dolegliwościami (tj. nadludzka siła, wydobywanie z siebie nieludzkich, zwierzęcych odgłosów, regularne myśli samobójcze i inne), to po odbyciu egzorcyzmu (czasem niejednej wizyty) te dolegliwości mijały i to na stałe! Odpowiedź rozumnego człowieka jest prosta: egzorcyzm zadziałał jak lekarstwo, a jeśli zadziałał jak lekarstwo, to musi być również Lekarz. Kto jest tym Lekarzem? Kościół daje odpowiedź.

 

Zakład Pascala

pascal

Warto wierzyć w Boga. Tak przekonywał w swoim dziele „Myśli” francuski filozof Blaise Pascal. Dlaczego? Jego rozumowanie bazowało na prostym zestawieniu 2 opcji:

Bóg istnieje i nagradza za wiarę życiem wiecznym. „Traci się” wówczas swoje życie doczesne na rzecz czynienia dobra i modlitwy. Drugą opcją jest przyjęcie założenia, że Boga nie ma, a więc nie ma również życia wiecznego, a więc krótko mówiąc „hulaj dusza, piekła nie ma”. Jednak nie zapomniał Pascal w tym wszystkim o jednej ważnej rzeczy. Życie doczesne jest ograniczone do tych 70-80 lat, ale wieczność nigdy się nie kończy, a więc o wiele korzystniejsze jest przyjęcie, że Bóg jest, ponieważ można o wiele więcej zyskać. Słusznie zauważył jednak, że ci, którzy twierdzili, że nie ma życia wiecznego mają o wiele więcej do stracenia. Podsumowując, wierzący z chwilą śmierci może tylko zyskać, niewierzący tylko stracić.

Tysiące świadectw

Istnieją setki świadectw ludzi nawróconych opowiadających o tym jak Bóg wkroczył do ich życia. Sprzeciw wobec tych historii jest zazwyczaj wynikiem uporu w swej niewierze – zatwardziałości. Rozumiem, gdyby było to kilka osób twierdzących, że coś widziały, że coś przeżyły, ale tych opowieści jest tysiące i najczęściej wszystkie kończą się podobnie. Ja przedstawię tylko 3 świadectwa, które mocno utwierdziły mnie nie tylko w tym, że Bóg istnieje, ale również, że Jego miłosierdzie jest potężne.



 

Czy gdyby Bóg istniał to pozwoliłby na tyle cierpienia?

To również jeden z najczęściej stosowanych argumentów przez ludzi niewierzących. W sieci znajduje się świetny filmik dający odpowiedź na ten zarzut. Niektórzy mówią, że to młody Einstein 😉

Bóg dał człowiekowi wolność, a więc może on czynić dobro lub zło. Rozważmy jednak sytuację, w której Bóg nie dałby nam wolności, aby nie było zła i cierpienia. Można to porównać do miłosnego związku kobiety i mężczyzny. Przyjmijmy, że nie istnieje w nim wolność. Mężczyzna wypełnia wszystkie polecenia jak robot. Nie ma w tym przypadku chęci, wolnej woli, wszystko czynione jest z musu, ponieważ wolność została odebrana. Czy taka kobieta byłaby zadowolona ze swojego zautomatyzowanego faceta? Prawdziwa miłość zawsze rośnie na glebie wolności. Nie dziwię się Bogu, że nie chcę On takiej relacji z człowiekiem. Oddajmy głos ks. Pawlukiewiczowi:

Ktoś może jeszcze zapyta: a co z kataklizmami? Przecież gdyby Bóg był wszechmogący to by temu zapobiegł. Odpowiedź w tym przypadku nie jest taka prosta. Zawsze ostatecznie jest to tajemnica. Jednak możemy doszukiwać się w tym jakiegoś sensu. Zobaczmy, że niemalże każda tragedia, niezależnie od jej rozmiarów rodzi ogromne pokłady dobra w ludziach. Wspomnijmy chociażby na trzęsienie ziemi w Haiti w 2010 r. Ileż milionów ludzi poszło z pomocą poszkodowanym. Wiara i rozum każą nam rozumieć to jako dopust Boży, to uwolnienia wielkiego potencjału dobra. Bóg zawsze jeśli dopuszcza zło, to po to, aby wyciągnąć z tego większe dobro. Weźmy jeszcze jedną rzecz pod uwagę. Osobom wierzącym należy patrzeć na tę sytuację przez pryzmat 8 błogosławieństw wygłoszonych przez Chrystusa:

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie.

Ofiary takich tragedii zawsze wpisują się w sens tego nauczania. Co więcej, należy przypuszczać, że wielu z nich dostąpiło zbawienia. Jeśli więc całe życie spędzone na ziemi jest wobec wieczności jak mrugnięcie oka podczas całego życia, to nie dość, że z jednej strony budzą się pokłady dobra w ludziach, to z drugiej ofiary tragedii mogą mieć wielką nadzieję na to, że są już po drugiej stronie szczęśliwsi.

Potwierdzone cuda

Saints-1

Na koniec należy jeszcze wspomnieć o nadprzyrodzonym wymiarze naszego życia. Jeśli wg wstępnych statystyk przez 20 wieków trwania chrześcijaństwa wyniesiono na ołtarze około 10.000 błogosławionych i świętych, to musimy pamiętać, że każdy z takich procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych kończył się stwierdzeniem cudu. Przyczyny należy oczywiście doszukiwać się u Boga, ale przy udziale wstawiennictwa owej świętej osoby. Za wikipedią: kluczowymi momentami procesu są stwierdzenie heroiczności cnót Sługi Bożego oraz kanoniczne stwierdzenie, że za jego wstawiennictwem dokonał się co najmniej jeden cud. Brane są pod uwagę jedynie cuda, które miały miejsce po śmierci kandydata na ołtarze. Nieco inaczej przebiega proces męczenników, gdzie do beatyfikacji cud nie jest wymagany. Obecnie proces beatyfikacyjny regulowany jest przez konstytucję apostolską Divinus Perfectionis Magister wydaną 25 stycznia 1983 roku przez papieża Jana Pawła II. Podam tylko 3 przykłady takich cudów, ale miejmy świadomość, że było ich tysiące.

W 2000 r. miało miejsce wydarzenie, które przesądziło o kanonizacji Ojca Pio. W cudowny sposób został uzdrowiony syn jednego z lekarzy pracujących w szpitalu założonym przez Ojca Pio. Autorką książki jest matka Matteo, która w porywający sposób opisuje wszystkie fakty i ich znaczenie nie tylko dla swoich najbliższych, ale także dla całego Kościoła. („Cud kanonizacyjny Ojca Pio. Uzdrowienie Matteo – relacja matki”)

23 marca 2007 trybunał diecezjalny badający tajemnicę uzdrowienia jednej z francuskich zakonnic – Marie Simon-Pierre Normand – za wstawiennictwem papieża Polaka potwierdził fakt zaistnienia cudu. Po niespodziewanym uzdrowieniu, o które na modlitwie prosiły za wstawiennictwem zmarłego papieża członkinie jej zgromadzenia, powróciła do pracy w szpitalu dziecięcym.

18 kwietnia 1993 odbyła się beatyfikacja Faustyny Kowalskiej, której dokonał papież Jan Paweł II. Za cud niezbędny do wyniesienia na ołtarze uznano uzdrowienie Maureen Digan – kobiety chorej na obrzęk limfatyczny.

Nie zapominajmy jednak, że fizyczna nieobecność Boga jest dla nas wyzwaniem. Jakiż wysiłek i jaką zasługę mielibyśmy, gdyby Bóg nam się ukazał? Żadnej. Właśnie poprzez wiarę w Niego i wypełnianie Jego słów możemy zasłużyć na wieczną nagrodę. Jeśli więc ktoś powie ci: udowodnij mi, że Bóg jest. Ty powiedz: udowodnij mi, że nie ma 😉 Zresztą nie jestem w stanie opisać wszystkich sytuacji, w których działa On każdego dnia w naszym życiu. Skończę więc ostatnim wersetem w Ewangelii Św. Jana:

Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać.

komentarzy